Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film polski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film polski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 kwietnia 2017

Czy Lucyna to dziewczyna?



Kasia K., VIC:
"Film jak na te czasy był bardzo fajny, szczególnie podobała mi się scena z lustrem. Historia była bardzo ciekawa, oglądało się ją z zapartym tchem. Niestety, trudno było zrozumieć aktorów, ponieważ wymowa była przed wojną inna niż teraz."

Maja C, VC:
"Film był ciekawy jak na to ile ma lat. Bardzo zaciekawiła mnie fabuła filmu i chętnie bym poszła na współczesny remake.Co do wad - bardzo trudno było zrozumieć aktorów, humor był średni, ale jak na rok 1937, było OK. Serdecznie polecam ten film, radzę oglądać go dość głośno."

Mateusz M, kl. VIA:
"Film niezbyt ciekawy. Bardzo fajnym motywem była scena z lustrem, która mi się najbardziej podobała. Wadami były: niedokładny obraz i zniekształcony dźwięk. Film był miejscami zabawny, ale nie poleciłbym go nikomu. "

Filip W. kl. VIB:
"Film pod tytułem "Czy Lucyna to dziewczyna?" miejscami był bardzo zabawny. Humor był dość dziwny, ale sam pomysł był dobry. Jeżeli istniałby Order Beczki Śmiechu, to bym go przydzielił."


czwartek, 2 marca 2017

Gucia

Jesteśmy wszechstronni. :-) Mówimy i filmie, oglądamy filmy i może nawet uda nam się stworzyć coś własnego. Ostatnio na zajęciach zapoznaliśmy się z postacią reżyserki Doroty Kędzierzawskiej - za pośrednictwem krótkometrażowego filmu "Gucia". 
Bohaterami filmu jest para siedmiolatków  - Tomek i Gucia. Wracają razem ze szkoły do domu i bawią się po drodze. A to w chowanego, a  to w klasy. Przy pomocy zbliżeń (wspaniali młodzi aktorzy!), z czarno-białych kadrów tworzy się piękna opowieść o pierwszej miłości. Jak wiele można powiedzieć przy pomocy braku koloru! Ba! Czarno-biały świat filmu jest znacznie bardziej wyrazisty niż ten kolorowy. Bardziej surowy, ale pełen emocji. Tu dodatkowego są one podkreślone przez muzykę Zbigniewa Zamachowskiego. 


wtorek, 18 października 2016

Samotność

Nie, gdzie tam, nie jesteśmy samotni. Ale nowy rok szkolny w Klubie Filmowym rozpoczęliśmy od rozmowy na temat samotności w filmie. I obejrzeliśmy film Piotra Szczepanowicza pod tytułem "Dróżnik" - świetną, krótkometrażową animację, w której nie pada ani jedno słowo, ale jest taka moc obrazu - koloru, dźwięku i lekko rozmazanej kreski, że natychmiast omówiliśmy temat i każdy z nas narysował komiks na podstawie własnego (jeszcze niezrealizowanego, ale kto wie?) filmu o samotności. 
Dróżnik do obejrzenia z legalnego źródła TU. 

Powtórzyliśmy też, czym jest i do czego służy język filmu. W sieci nasi starsi koledzy z Białegostoku zostawili fajny filmik: 



poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Mów mi Rockfeller

Dawno nas nie było! Utknęliśmy na przygotowywaniu plakatów filmowych, które Wam niebawem pokażemy, obejrzeliśmy też w tak zwanym międzyczasie polski film z 1990r. pt.: "Mów mi Rockefeller".

Film opowiada historię rodziny Malinowskich. Rodzice wyjeżdżają do pracy do Arabii Saudyjskiej, niania, która w tym czasie ma się zająć trójką dzieci, okazuje się złodziejką. Okrada mieszkanie i znika. Cała trójka postanawia radzić sobie sama. 
Film jest świetną komedią, pokazuje, jak wartościową cechą jest pomysłowość. Stąd też tytuł - Rockefeller to nazwisko znanego amerykańskiego miliardera, który dorobił się fortuny na ropie naftowej, choć zaczynał bardzo skromnie. Dzieci Malinowskich rozpoczynają i z sukcesem kończą kilka biznesów - od handlu śrubkami po fabrykę piłek pingpongowych. 
Obraz wyreżyserował Waldemar Szarek, a w rolach głównych obsadzono m.in.: Artura Pontka i Kamila Gewartowskiego. Film łączy w sobie kilka gatunków - i kryminał, i komedię, i film przygodowy. Jest to też satyra na polską rzeczywistość. (Satyra to dzieło, które ośmiesza, piętnuje). W "Mów mi Rockeffler" ośmieszeni zostali dorośli (są gorsi niż dzieci, kompletnie niezaradni) , szkoła (instytucja, która nie uczy niczego ważnego) oraz niegospodarność (bo okazuje się, że zarobić fortunę jest bardzo łatwo, trzeba tylko chcieć). 
Co najbardziej nam się podobało?
- wartka akcja
- komizm
- dobra gra aktorska (poza Małgorzatą Markiewicz, królową jednej miny)
- zdjęcia
- muzyka (Krzesimir Dębski)


A to prawdziwy John Rockefeller, symbol American Dream:



wtorek, 20 października 2015

Cudowne dziecko



Na dzisiejszych zajęciach obejrzeliśmy film Waldemara Dzikiego pt.: "Cudowne dziecko". Oto, co o nim sądzimy:

Maja, kl. IV - Film był bardzo ciekawy, ale mam kilka zastrzeżeń - niewyraźnie w nim mówią. Interesująca fabuła, ciekawe postacie.

Szymon, kl. IV - Słaba jakość tego filmu bardzo. Fabuła zabawna i aktorzy byli dobrze dobrani. Grali nieźle.

Natalka kl. IV - Aktorzy dobrze grali, tylko mogli wyraźniej mówić. Fajny pomysł ktoś miał na ten film.

Mateusz, kl. V - Osobiście mi się nie podobał. Słaba jakość i nudy.

Maciek, kl. IV - Nudny i nieśmieszny. Choć na końcu akcja zrobiła się jednak ciekawa.

Julka, kl. V -  Film mi się podobał. Nie mam żadnych zastrzeżeń.

Kasia, kl. V - Niezły, ale mógł być lepszy.

"Cudowne dziecko" chyba się jednak mocno zestarzało. Po pierwsze nieodświeżona cyfrowo wersja nie nadaje się do oglądania - postsynchrony (czyli dźwięki dokładany już później w studio, po nagraniu film) uniemożliwiają chwilami zrozumienie, co mówią bohaterowie. Do tego bardzo słabe światło, w filmie często jest ciemno zupełnie jakby oświetleniowiec był na urlopie.
Najbardziej godny uwagi jest sam pomysł - chłopiec, który odkrywa w sobie zdolności kinetyczne wpada w niezłe tarapaty w szkole i w domu. Dialogi i niektóre sceny bardzo zabawne - na przykład ta, kiedy dyrektor szkoły nie wierzy w niezwykłe umiejętności swojego ucznia, a ten demonstruje mu je rujnując przy okazji cenną rzeźbę.
Jako widzowie nie byliśmy też w stanie ustalić miejsca akcji - wszyscy mówią po polsku (choć Piotra, główną postać grał Kanadyjczyk polskiego pochodzenia Rusty Jedwab), ale wszędzie w mieście są widoczne angielskie napisy, zamiast milicji (to rok 1986!) jest police a żołnierze służb specjalnych noszą "amerykańskopodobne" mundury. To pewnie skutek polsko - kanadyjskiej współpracy przy filmie, ale zdecydowanie nie wiadomo, o co z nią do końca chodzi w samym dziele.

P.S. Piosenki do filmu zaśpiewał Krzysztof Antkowiak. A najbardziej znana jest ta:
 :-)